Przejdź do zawartości strony
Dasia dasia.pl, strona główna
Menu

Wesela

Od czego zacząć planowanie wesela

5 minut czytania Dasia

Karteczka z listą zadań przypięta do tablicy z gałązką eukaliptusa i długopisem

Pierścionek jest, data jeszcze nie, a w głowie sto rzeczy naraz. Z każdą parą zaczynam w tej samej kolejności: budżet, lista gości, termin, sala, a potem wszystko inne. To ta sama lista, którą mam na karteczce „12 miesięcy przed”.

Listopad i grudzień to u mnie czas pierwszych spotkań. Pary, które zaręczyły się latem, wracają z wakacji, rodziny pytają przy niedzielnym obiedzie „to kiedy?”, a w święta zaręczy się kolejna fala. Pierwsze spotkanie wygląda prawie zawsze tak samo: para siada naprzeciwko mnie z telefonem pełnym zdjęć sukni, stodół i tortów, i pyta: „Od czego mamy zacząć?”.

Odpowiadam, że od rzeczy najmniej romantycznej. Od pieniędzy i od listy ludzi. Zdjęcia stodół poczekają.

Najpierw budżet

Zanim zadzwonicie do pierwszej sali, usiądźcie we dwoje, a potem z rodzicami, jeśli mają się dołożyć, i ustalcie jedną kwotę. Nie „mniej więcej”, tylko liczbę, której nie chcecie przekroczyć. Z tej kwoty wynika wszystko inne: ile osób możecie zaprosić, czy stać was na sobotę w czerwcu, czy lepiej na piątek we wrześniu, i czy zespół, czy didżej.

Jeśli nie wiecie, od jakiej kwoty zacząć, rozpisałam wiosną ile kosztuje wesele na 100 osób w 2026 roku. Te widełki pomagają zobaczyć, gdzie jesteście. Największą pozycją jest zawsze sala z jedzeniem, czyli cena za osobę razy liczba gości. Dlatego budżet i lista gości to w praktyce jedno pytanie zadane z dwóch stron.

Ustalcie też, kto płaci za co. Rodzice z obu stron często chcą pomóc, ale każda rodzina ma inne zwyczaje. Lepiej porozmawiać o tym w listopadzie, przy kawie, niż w czerwcu, przy fakturze.

Wstępna lista gości

Lista gości na tym etapie nie musi być ostateczna. Ma dać liczbę. Spiszcie wszystkich, których chcecie zaprosić, potem wszystkich, których rodzice chcą zaprosić, i zobaczcie, ile wyszło. Zwykle jest to więcej, niż para zakładała, czasem dużo więcej.

Do tej liczby dodaję w głowie zapas kilkunastu procent na osoby towarzyszące i rzeczy, o których nikt nie pomyślał. Potem odejmuję tych, którzy prawdopodobnie nie przyjadą. Wychodzi liczba, z którą można iść do sali. Sala na osiemdziesiąt osób to nie sala na sto dwadzieścia, i lepiej to wiedzieć przed pierwszym oglądaniem.

Na tej liście potem pracuje się przez cały rok: przy zaproszeniach, potwierdzeniach, planie stołów. Jak ją prowadzić, żeby nie zgubić nikogo po drodze, pisałam w maju przy temacie kiedy wysłać zaproszenia na wesele.

Termin i sala w jednym ruchu

Termin i salę wybiera się zwykle razem. Możecie mieć wymarzoną datę i szukać sali, która ją ma wolną, albo wymarzoną salę i brać termin, który jej został. Rzadko da się mieć jedno i drugie, zwłaszcza na soboty w czerwcu i we wrześniu, które znikają nawet półtora roku przed.

Przy oglądaniu sal zadawajcie te same pytania wszędzie, żeby móc porównać: cena za osobę i co w niej jest, do której godziny trwa wesele, czy jest dopłata za nadgodziny, czy można przywieźć własny alkohol, ile wynosi zadatek i kiedy trzeba podać ostateczną liczbę gości. Odpowiedzi zapisujcie od razu. Po trzeciej sali wszystko się miesza i nikt już nie pamięta, która miała parkiet, a która kolumny na środku.

Jeśli myślicie o weselu w plenerze, w namiocie albo w stodole, pytań jest więcej. Kto zapewnia prąd, toalety i ogrzewanie, co się dzieje przy deszczu, jak daleko jest do najbliższych noclegów. Na takie wesele zaczyna się planować raczej wcześniej niż później, bo usługodawców jest więcej, a każdy ma swój kalendarz.

Nie dajcie się też zaskoczyć cenie za osobę, która w umowie jest „orientacyjna”. Wiele sal podpisuje umowy z ceną z bieżącego roku i zastrzega, że może ją zmienić na rok wesela. Zapytajcie wprost, o ile i do kiedy. Jedna para w tym roku dowiedziała się o podwyżce w marcu, dwa miesiące przed weselem. Zgodnie z umową, ale bez radości.

Rezerwację potwierdźcie umową na piśmie. Telefoniczne „trzymamy dla was termin” to za mało, a sala w szczycie sezonu ma kolejkę chętnych.

Dwie dłonie z kubkami kawy nad notesem do planowania wesela
Dwie dłonie z kubkami kawy nad notesem do planowania wesela

Kościół albo urząd

Gdy termin jest pewny, idźcie do parafii albo do urzędu stanu cywilnego. W parafii ustalicie datę i godzinę ślubu i dowiecie się, jakie dokumenty i kursy są potrzebne. Popularne godziny w sezonie też bywają zajęte z dużym wyprzedzeniem.

Z dokumentami w urzędzie nie spieszcie się za bardzo. Zapewnienie o braku okoliczności wyłączających zawarcie małżeństwa jest ważne sześć miesięcy, więc składa się je zwykle kilka miesięcy przed ślubem, a nie rok. Przy ślubie konkordatowym urząd wydaje zaświadczenie dla parafii, ono też ma swój termin ważności. Datę zapytania o szczegóły warto zapisać w notesie, a dokumenty złożyć w odpowiednim momencie.

Fotograf, muzyka i reszta listy

Kiedy macie salę i termin, przychodzi kolej na tych, którzy też mają tylko jedną sobotę w tygodniu: fotograf, kamerzysta, zespół albo didżej. Dobrzy fotografowie i zespoły na sezonowe soboty są zajęci rok wcześniej. Florystka, tort, fryzjerka i suknia mogą poczekać kilka miesięcy dłużej.

Moja karteczka „12 miesięcy przed”, ta z gałązką, wygląda tak:

  • ustal budżet,
  • zarezerwuj salę,
  • wybierz termin,
  • lista gości,
  • fotograf,
  • transport,
  • plan B na niepogodę.

Transport jest na niej dlatego, że przy weselu poza miastem busy i autokary w sezonie też się kończą, a noclegi dla gości blokuje się z wyprzedzeniem. Plan B na niepogodę jest ostatni i zwykle odhaczony najpóźniej. Ale jest. Nawet przy weselu w sali myślę, co będzie, jeśli spadnie deszcz na zdjęcia przed kościołem.

Nie wszystko z tej listy da się odhaczyć w pierwszym miesiącu i nie musi. Karteczka nie jest egzaminem, tylko kolejnością. Pary, które próbują załatwić wszystko w dwa tygodnie po zaręczynach, zwykle po miesiącu mają dość wesela i siebie nawzajem. Pary, które robią jedną rzecz na tydzień, docierają do lata spokojniej, a czasem nawet z ochotą na wybór tortu.

Reszta przychodzi po kolei: dziewięć miesięcy przed suknia i zaproszenia, sześć miesięcy przed obrączki i kwiaty, trzy miesiące przed zaproszenia wysłane, miesiąc przed harmonogram dnia. Wszystko to w osobnych wpisach na tej stronie, w spisie znajdziecie je po kategoriach.

Z mojego notesu

  • Załóżcie wspólny notes albo arkusz od pierwszego dnia i zapisujcie w nim każdą rozmowę z salą czy usługodawcą: data, kto, co ustalono. Po pół roku to bezcenne.
  • Przy pierwszej rozmowie z rodzicami zapytajcie nie tylko „ile dołożycie”, ale też „kogo koniecznie chcecie zaprosić”. Te dwie odpowiedzi idą zwykle w parze.
  • Obejrzyjcie salę na żywo, najlepiej podczas innego wesela albo tuż przed nim, gdy stoły są nakryte. Zdjęcia w internecie robione są zawsze z najlepszego miejsca.
  • Ustalcie jeden dzień w miesiącu na sprawy weselne. Reszta miesiąca jest dla was, nie dla wesela.

Pisała Dasia, organizatorka i koordynatorka uroczystości. Kim jestem i skąd biorę liczby