Pierwsze spotkanie z parą zaczynam zawsze od tego samego pytania: ile chcecie wydać. Odpowiedź rzadko jest liczbą. Częściej słyszę „no, żeby było normalnie” albo „rodzice coś dołożą”. Dlatego zanim pojedziemy oglądać sale, siadamy z notesem i rozpisujemy wesele na pozycje. Po pół godzinie para zna już swoją liczbę i najczęściej jest od niej trochę bledsza.
Poniżej robię to samo dla wesela na sto osób w sobotę w sezonie, czyli od czerwca do września. Ceny są z ofert, które zbieram w tym roku, i z wesel moich par. Podaję widełki, bo różnica między dużym miastem a mniejszą miejscowością, między sobotą w lipcu a piątkiem w październiku, potrafi być ogromna.
Sala i jedzenie, czyli talerzyk
Największa pozycja to tak zwany talerzyk, czyli cena za osobę w sali. Obejmuje obiad, kilka ciepłych dań w nocy, zimną płytę, zupę o północy, deser, napoje bez alkoholu, obsługę i zwykle wystrój stołów w podstawowej wersji.
W 2026 roku w sobotę w sezonie talerzyk kosztuje zwykle od ok. 250 do ponad 400 zł od osoby, w dużych miastach i w modnych miejscach więcej. Przy stu osobach to od dwudziestu kilku do czterdziestu kilku tysięcy złotych. Dzieci do kilku lat sale zwykle liczą taniej albo wcale, a dla zespołu i fotografa trzeba zamówić posiłki, często w niższej cenie.
Do sali dochodzą czasem opłaty dodatkowe: za własny alkohol, za przedłużenie wesela po określonej godzinie, za tort przywieziony z zewnątrz, za pokrowce na krzesła. Pytajcie o nie przy pierwszej rozmowie, nie przy podpisywaniu umowy.
Muzyka, zdjęcia i film
Zespół weselny na całą noc kosztuje w tym roku zwykle od ok. 6 do 12 tys. zł, zależnie od składu i regionu. DJ jest tańszy, najczęściej od 3 do 6 tys. zł. Do tego czasem dopłata za nagłośnienie ceremonii albo dodatkowe oświetlenie parkietu.
Fotograf na cały dzień, od przygotowań do oczepin, to zwykle 5-10 tys. zł. Film podobnie albo trochę więcej. Pary często rezygnują z filmu, a potem żałują. Częściej jednak żałują tego, że wzięli najtańszego fotografa, bo zdjęcia to jedyna rzecz, która zostaje na lata.
Kwiaty, dekoracje i tort
Bukiet panny młodej kosztuje zwykle kilkaset złotych. Dekoracje kościoła, sali i stołów to od ok. 3 do 10 tys. zł, a przy rozbudowanych pomysłach znacznie więcej. Najwięcej kosztuje nie sam kwiat, tylko praca florystki i jej czas w dniu wesela.
Tort weselny na sto osób to zależnie od wielkości i zdobień zwykle od półtora do kilku tysięcy złotych. Słodki stół, czyli ciasta i desery poza tortem, jeśli nie ma go w talerzyku, kolejny tysiąc lub dwa.

Alkohol i napoje
Tu rozrzut jest największy, bo zależy od gości i zwyczajów w rodzinie. Przy własnym alkoholu na sto osób pary wydają zwykle od kilku do ponad dziesięciu tysięcy złotych. Część sal ma pakiety alkoholowe, które są droższe, ale bez kłopotu z zakupem, przewozem i zwrotem niewypitych butelek. Liczę zawsze z rodziną: kto pije wódkę, kto wino, kto tylko sok. Na weselu, na którym połowa gości przyjechała autem, wódki zostało tyle, że para rozdawała ją jeszcze na chrzcinach.
Stroje, obrączki, urzędy
Suknia ślubna to od ok. 3 do 10 tys. zł, garnitur od 1,5 do 4 tys. zł. Do tego buty, fryzura, makijaż, próbne makijaże, poprawki krawieckie. Obrączki to zwykle kilka tysięcy złotych za parę, zależnie od złota i wykończenia.
Akt małżeństwa w urzędzie stanu cywilnego kosztuje 84 zł opłaty skarbowej. W kościele obyczaje są różne, wysokość ofiary zależy od parafii. Zapytajcie wprost, nikt się nie obrazi.
Noclegi i transport
Te dwie pozycje rosną razem z odległością, z jakiej przyjeżdżają goście. Jeśli połowa rodziny mieszka w tym samym mieście, wystarczy bus po północy. Jeśli ciocie i kuzyni jadą przez pół Polski, potrzebują noclegu, a często też śniadania i drogi powrotnej w niedzielę.
W wielu rodzinach przyjęło się, że para płaci za noclegi najbliższej rodziny z daleka, a reszta gości za siebie. Pokoje w hotelu przy sali kosztują w 2026 roku zwykle od ok. 150 do 350 zł za noc, zależnie od standardu i miejsca. Przy kilkunastu pokojach robi się z tego kilka tysięcy złotych. Bus albo autokar na powrót gości to kolejny tysiąc lub kilka, zależnie od liczby kursów i odległości. Te pozycje łatwo przeoczyć, bo nikt nie wpisuje ich do budżetu na pierwszym spotkaniu.
Drobne rzeczy, które się sumują
Tej części pary nie liczą nigdy, a potem są zaskoczone. Zaproszenia i ich wysyłka, winietki, księga gości, auto do ślubu, transport gości, noclegi dla rodziny z daleka, prezenty dla rodziców, nocleg dla pary, poprawiny. Każda z tych pozycji to kilkaset złotych albo kilka tysięcy. Razem potrafią dać kilkanaście tysięcy.
Do tego dochodzi koordynacja w dniu wesela, jeśli ktoś ją bierze. Nie piszę tego dlatego, że z tego żyję. Piszę, bo pary, które jej nie mają, oddają tę rolę świadkowej i potem świadkowa zamiast tańczyć do trzeciej, liczy krzesła i dzwoni po kierowcę busa.
Ile to wszystko razem
U moich par w tym roku wesele na około sto osób w sobotę w sezonie kosztuje najczęściej od ok. 70 do 130 tys. zł. Niższa granica to skromniejsza sala, DJ, mniej dekoracji, własny alkohol, piątek albo wrzesień. Wyższa to modne miejsce, zespół, rozbudowane kwiaty, film, noclegi dla połowy gości.
Często pytacie, czy koperty od gości to pokryją. Czasem pokrywają dużą część, czasem połowę, a czasem prawie wszystko. Nie da się tego przewidzieć, bo zależy od rodziny, regionu i zwyczajów. Dlatego nie planujcie wesela tak, jakby koperty były pewnym przychodem. Zaliczki i większość płatności idą przed weselem, a koperty otwieracie dopiero w niedzielę.
Te kwoty nie są ani dobre, ani złe. Są punktem wyjścia. Jedna para wyda połowę tego i będzie bardzo szczęśliwa. Inna przekroczy górną granicę i też będzie miała powody. Ważne, żeby obie wiedziały, na co idą pieniądze, zanim podpiszą pierwszą umowę.
W poprzednim wpisie pisałam o tym, czy wybrać salę, namiot czy stodołę. Przy liczeniu pamiętajcie, że namiot i stodoła mają osobne koszty, których w sali nie ma: toalety, prąd, ogrzewanie, catering z dojazdem. Wtedy talerzyk nie jest jedyną dużą pozycją.
Z mojego notesu
- Zróbcie arkusz z trzema kolumnami: kwota planowana, kwota z umowy, kwota zapłacona. Po pół roku ta trzecia kolumna powie wam więcej niż pierwsza.
- Dodajcie do budżetu ok. dziesięć procent zapasu. Zawsze coś wyskoczy, choćby dodatkowe krzesła dla gości, którzy jednak przyjdą.
- Przy każdej ofercie pytajcie, czy cena jest ostateczna, czy może wzrosnąć do dnia wesela. Przy umowach podpisywanych półtora roku wcześniej to częsta sytuacja.
- Ustalcie z rodzicami, kto za co płaci, zanim zaczniecie rezerwować. Rozmowa w kwietniu jest łatwiejsza niż w sierpniu, przy fakturze za zespół.
Pisała Dasia, organizatorka i koordynatorka uroczystości. Kim jestem i skąd biorę liczby
