Tydzień po każdym sezonie komunijnym mam w telefonie te same zdjęcia od znajomych. Balony z helem, które opadły pod sufit i zostały tam do środy. Kartonowe kielichy z brokatem, z których brokat został w dywanie do jesieni. Tabliczka z imieniem dziecka, której nikt nie chce wyrzucić, ale też nikt nie wie, gdzie ją postawić.
Za dwa tygodnie komunia mojej córki Stasi i w tym roku sama stoję przed półką z dekoracjami. Prawie dwadzieścia lat zawodowego doświadczenia nie chroni przed pokusą. Dlatego piszę to także dla siebie, żeby w sklepie z dekoracjami pamiętać, co naprawdę widać przy stole.
Co widać przy stole
Goście na komunii siedzą przy stole kilka godzin. Patrzą na obrus, talerze, kwiaty i świece. Nie patrzą na sufit ani na ściany za plecami. Dlatego jeśli macie ograniczony budżet albo czas, wydajcie go na stół.
Obrus ma być czysty, wyprasowany i sięgać mniej więcej do połowy wysokości nóg stołu. Biały albo w kolorze kości słoniowej, lniany lub bawełniany. W domu wystarczy jeden porządny obrus na każdy stół, a jeśli stoły są zestawione z różnych mebli, obrus ukryje, że jeden jest z salonu, a drugi z działki.
Na obrus bieżnik, czyli wąski pas materiału przez środek. Szary len, szałwiowa gaza, czasem zwykły biały muślin. Bieżnik od razu porządkuje stół, a kosztuje niewiele.
Kwiaty, które nie zasłaniają twarzy
Kwiaty na komunię są zwykle białe, kremowe albo z zielenią. W maju łatwo o białe tulipany, róże, goździki, frezje, gipsówkę i pierwsze piwonie, choć te ostatnie bywają jeszcze drogie. Gipsówka jest moją ulubioną rzeczą na komunii: tania, lekka, wygląda dobrze w małych słoikach i nie więdnie po dwóch godzinach.
Zasada jest jedna: kwiaty na stole mają być niskie. Do wysokości mniej więcej dłoni postawionej na stole. Wysokie bukiety ładnie wyglądają na zdjęciach z góry, ale przy obiedzie babcia nie widzi wnuczki, a chrzestny musi rozmawiać z wazonem. Przy długim stole stawiam kilka małych naczyń co metr, zamiast jednego wielkiego bukietu w środku.
W domu kwiaty możecie ułożyć sami, w kwiaciarni zamówcie je na dzień przed przyjęciem. Przy kilku stołach w domu na kwiaty wystarczy zwykle sto kilkadziesiąt do kilkuset złotych.
Stół dla dzieci
Na wielu komuniach dzieci siedzą przy osobnym stoliku albo na końcu długiego stołu. To dobre miejsce na trochę więcej koloru i zabawy. Papierowy obrus, na którym można rysować, kredki w słoiku, mała karteczka z imieniem przy każdym talerzu. Dzieci przy takim stole wytrzymują dłużej, a dorośli spokojniej jedzą drugie danie.
Na stół dziecięcy nie stawiam szkła ani niczego, co łatwo przewrócić. Kwiaty w niskich, ciężkich naczyniach albo wcale. Napoje w dzbankach z pokrywką, kubki zamiast kieliszków.
Świece i dzieci
Świece dają ciepłe światło i od razu robią z obiadu uroczystość. Na komunii jest jednak dużo dzieci, a dzieci w odświętnych ubraniach i świeca na wysokości łokcia to połączenie, które widziałam tylko raz i wystarczy mi do końca życia. Nikomu nic się nie stało, ale rękaw alby był do wymiany przed zdjęciami.
Dlatego na komunii stawiam świece w szklanych osłonkach albo wysokich słoikach, najlepiej na środku stołu, z dala od krawędzi. Przy dzieciach siedzących osobno wybieram świece na baterie. Wyglądają prawie tak samo, a nie trzeba ich pilnować.
W restauracji zapytajcie najpierw, czy wolno palić świece. Część sal nie pozwala na otwarty ogień i ma swoje lampiony.

Kolory i jedna myśl przewodnia
Najładniejsze stoły komunijne, jakie pamiętam, miały jedną myśl. Biel i zieleń. Biel i szałwia. Biel i delikatny róż na serwetkach. Nic więcej. Kiedy na stole pojawia się złoto, srebro, błękit, róż i fiolet naraz, bo każda z tych rzeczy była ładna w sklepie, efekt przypomina stoisko z dekoracjami, a nie przyjęcie.
Dlatego przed zakupami wybierzcie dwa kolory i trzymajcie się ich. Serwetki, bieżnik, kwiaty, świece, wstążka na tort. Jeśli macie w domu zastawę w konkretnym kolorze, zacznijcie od niej. Talerzy nie wymienicie, a reszta może się do nich dopasować.
Dobrze działają też rzeczy naturalne i tanie: gałązki z ogrodu, zieleń z kwiaciarni sprzedawana na pęczki, kamyki, małe doniczki z ziołami, które goście mogą potem zabrać. Bazylia albo rozmaryn w glinianej doniczce stoi na stole tak samo ładnie jak bukiet, a na drugi dzień ląduje na parapecie u cioci, a nie w koszu.
Co zwykle ląduje w koszu
Po kilkudziesięciu komuniach wiem, co znika w worku na śmieci jeszcze tego samego wieczoru.
Balony. Z helem trzymają się dzień, czasem dwa, potem smutnieją. Balony z napisami i imionami trudno komukolwiek oddać. Jeśli dziecko bardzo chce balony, niech będzie kilka, w jednym miejscu, nie w każdym kącie mieszkania.
Kartonowe dekoracje z brokatem: kielichy, gołębice, napisy. Brokat zostaje wszędzie. Na obrusie, na talerzach, na garniturze dziadka.
Ścianka do zdjęć z napisem i datą. W restauracji czasem ma sens, bo wszyscy robią przy niej zdjęcia. W domu zajmuje pół salonu i po komunii nikt nie wie, co z nią zrobić.
Gadżety z imieniem dziecka dla gości: breloki, magnesy, świeczki z nadrukiem. Goście biorą je z grzeczności. Znacznie częściej doceniają pudełko z kawałkiem ciasta do domu.
Co zostawić na pamiątkę
Są rzeczy, które mają sens po przyjęciu. Świeca komunijna, którą dziecko trzymało w kościele, zostaje na lata. Kilka kwiatów z bukietu można zasuszyć. Księga pamiątkowa, w której goście wpisują po zdaniu dla dziecka, bywa czytana po latach częściej niż oglądane zdjęcia.
Najpierw goście, potem dekoracje. Kiedy organizuję przyjęcie, najpierw sprawdzam, czy każdy ma gdzie usiąść, czy dzieci mają swój kąt i czy jest miejsce na płaszcze. Dopiero potem przychodzi czas na kwiaty. W poprzednim wpisie o tym, czy robić komunię w domu, czy w restauracji, pisałam o liczeniu gości i miejsca. Dekoracje są ostatnim punktem tej listy i tak powinno zostać.
U nas na stole będą białe goździki, gipsówka w słoikach, szałwiowe bieżniki i świece w szkle. Stasia chciała balony. Dostanie trzy, przy swoim krześle. Negocjacje trwały dwa dni.
Z mojego notesu
- Kwiaty odbierzcie dzień wcześniej i trzymajcie w wiadrze z wodą w chłodnym miejscu, najlepiej w piwnicy albo na balkonie od północy.
- Przed przyjęciem usiądźcie na każdym krześle i sprawdźcie, czy widzicie osobę naprzeciwko. Jeśli nie, dekoracja jest za wysoka.
- Na komunię w domu przygotujcie wolny kawałek stołu albo komodę na prezenty i koperty. Bez tego lądują na parapecie i pod płaszczami.
- Zapasowe świece na baterie trzymajcie w szufladzie. Przydają się, gdy zabraknie miejsca bezpiecznego dla prawdziwych.
Pisała Dasia, organizatorka i koordynatorka uroczystości. Kim jestem i skąd biorę liczby
