O 23:40 kucharka pyta mnie, czy podawać barszcz. Od tej odpowiedzi zależy, czy goście zostaną do trzeciej, czy zaczną zamawiać taksówki. Jeśli parkiet jest pełny, mówię „jeszcze dwadzieścia minut”. Jeśli przy stołach siedzi połowa sali i ziewa, barszcz idzie od razu, bo ciepła zupa potrafi postawić na nogi lepiej niż najlepszy przebój.
Taka decyzja jest łatwa tylko wtedy, gdy wiem, co działo się przez poprzednie dziesięć godzin. Dlatego pierwsza strona każdego mojego notesu to plan dnia. Nie po to, żeby wesele szło jak w zegarku, bo nigdy nie idzie. Po to, żeby wszyscy wiedzieli, co jest następne.
Dlaczego plan, skoro i tak się przesunie
Harmonogram nie jest dla pary. Para w dniu ślubu nie patrzy na zegarek i dobrze. Harmonogram jest dla kuchni, zespołu, fotografa, kierowcy busa i świadków. Kuchnia musi wiedzieć, kiedy wydać obiad, żeby nie wystygł. Fotograf, kiedy będzie światło na zdjęcia w plenerze. Zespół, kiedy może zrobić przerwę. Kierowca, o której ma podjechać po pierwszą turę gości.
Każdy z nich dostaje ode mnie ten sam plan. Jeśli tort przesunie się o pół godziny, dzwonię do jednej osoby, a nie wyjaśniam wszystkim od nowa. Ułóżcie plan na dwa, trzy miesiące przed weselem, a tydzień przed przejdźcie go jeszcze raz z salą i zespołem. Wtedy wychodzą rzeczy, o których nikt nie pomyślał, na przykład że oczepiny i podanie gorącego dania są o tej samej godzinie.
Popołudnie: od fryzjera do życzeń
Przygotowania zawsze trwają dłużej, niż wszyscy zakładają. Fryzura i makijaż panny młodej to dwie, trzy godziny, a jeśli czesze się też mama i świadkowa, dochodzi kolejna. Do tego zdjęcia z przygotowań, błogosławieństwo, przejazd. Przy ceremonii o wpół do czwartej makijażystka powinna zaczynać najpóźniej o jedenastej, a nie o czternastej, jak w notesie wyżej, gdzie czternasta to już tylko zdjęcia i ostatnie poprawki.
Ślub, czy w kościele, czy w urzędzie, czy w ogrodzie, trwa od pół godziny do godziny. Potem życzenia. Przy stu gościach składanie życzeń przed kościołem trwa około czterdziestu minut i nie da się go przyspieszyć bez urażenia ciotek. Lepiej to wpisać do planu niż udawać, że życzenia są w pięć minut.
Dojazd na salę, powitanie chlebem i solą, toast. Jeśli ceremonia była w plenerze przy sali, ten fragment się skraca. Jeśli kościół jest dwadzieścia kilometrów dalej, wydłuża. Toast o siedemnastej przy ślubie o wpół do czwartej jest realny tylko przy krótkim dojeździe.
Wieczór: obiad, tort, pierwszy taniec
Obiad podaje się zaraz po toaście, bo goście są głodni od rana. Zupa, drugie danie, deser zajmują zwykle półtorej godziny. W tym czasie zespół gra cicho do kotleta, a fotograf ma przerwę i też je, co dobrze zapisać w umowie z salą.
Pierwszy taniec bywa po obiedzie, kiedy goście są najedzeni i chętni do zabawy, albo zaraz po toaście, gdy wszyscy jeszcze patrzą. Oba warianty są dobre. W notesie mam go o dwudziestej pierwszej, po torcie, bo tak lubiła para, dla której pisałam ten plan, ale u większości moich par taniec jest wcześniej, a tort później.
Tort to moment, na który goście czekają, a kuchnia się boi. Trzeba go wyjąć z chłodni, przewieźć na wózku, pokroić i podać sto kawałków w kilkanaście minut. Ustalcie z salą, kto kroi i czy para robi tylko pierwsze cięcie do zdjęcia.

Noc: zupa, oczepiny, ostatni kurs
Po północy wesele zmienia rytm. Starsi goście wyjeżdżają, młodsi zostają. To dobry moment na drugie gorące danie albo zupę, i na oczepiny, jeśli para je chce. Oczepiny zajmują od kwadransa do godziny, zależnie od tego, ile zabaw przygotuje zespół. Krótsze są lepsze. Naprawdę.
Wpisujcie do planu godziny kursów powrotnych. Jeśli bus odjeżdża o pierwszej, drugiej i trzeciej, goście powinni o tym wiedzieć wcześniej, najlepiej z karteczki na stole albo z ogłoszenia zespołu. Koniec wesela o drugiej czy czwartej to decyzja pary i sali, ale musi być wpisany w umowę, bo każda godzina ponad nią kosztuje.
Coś się zawsze zepsuje. Pytanie tylko, czy goście się dowiedzą. Na jednym weselu w sierpniu pękł zamek w sukni panny młodej tuż przed pierwszym tańcem. Wystarczyły trzy agrafki z mojej torby ratunkowej i dwie minuty w łazience. Goście zobaczyli piękny taniec. Zamek zobaczyła tylko świadkowa.
Gdzie plan się sypie
Przez lata zauważyłam, że opóźnienia biorą się zawsze z tych samych miejsc. Pierwsze to przygotowania. Fryzjerka spóźnia się dwadzieścia minut, welon nie chce się wpiąć, mama panny młodej postanawia zmienić kolczyki. To normalne i dlatego między końcem przygotowań a wyjazdem do kościoła zostawiam pół godziny luzu.
Drugie to zdjęcia w plenerze w dniu ślubu. Para mówi, że to będzie dwadzieścia minut, fotograf mówi, że czterdzieści, a wychodzi godzina, bo światło jest piękne i nikt nie chce kończyć. Goście w tym czasie czekają na sali przy pustych talerzach. Jeśli zdjęcia mają być w dniu ślubu, róbcie je przed ceremonią albo w trakcie wesela, gdy goście jedzą deser. Zachód słońca pod koniec czerwca jest po dwudziestej pierwszej, więc wieczorne światło przychodzi wtedy, gdy wszyscy już tańczą, i można wyskoczyć na kwadrans.
Trzecie to przemowy. Ojciec pana młodego, świadek, wujek z mikrofonem. Każda z nich miała trwać trzy minuty. Proście o krótkie przemowy wcześniej i wpiszcie je w plan, najlepiej między daniami, kiedy kuchnia i tak potrzebuje czasu.
Czwarte to zespół. Muzycy mają w umowie przerwy i mają do nich prawo, ale przerwa w złym momencie zabija parkiet. Ustalcie z nimi, że przerwy wypadają w czasie podawania dań, a nie zaraz po pierwszym tańcu.
Kto trzyma zegarek
Jeśli nie macie koordynatorki, wyznaczcie jedną osobę, która ma plan w telefonie i na kartce. Najczęściej to świadkowa albo ktoś z rodzeństwa, kto nie lubi tańczyć do białego rana. Ta osoba zna telefony do sali, zespołu i kierowcy, przypomina o torcie i mówi kucharce, że barszcz można podawać.
Przy planowaniu przyda się też wiedza, ile osób na pewno przyjedzie, czyli porządnie zebrane potwierdzenia, o których pisałam przy zaproszeniach na wesele. A jeśli zastanawiacie się, z czego zrezygnować, żeby dzień był luźniejszy, zajrzyjcie do wpisu o tym, gdzie odpuścić w budżecie wesela. Mniej atrakcji to często więcej czasu na rozmowę z gośćmi.
Z mojego notesu
- Przy każdej pozycji planu dopiszcie, kto za nią odpowiada. „20:00 tort” to za mało. „20:00 tort, wydaje kuchnia, zapowiada zespół” wystarczy.
- Na ostatniej stronie planu zapiszcie telefony do wszystkich usługodawców i do jednej osoby z rodziny po każdej stronie.
- Zostawcie w planie dwa puste kwadranse. Zawsze się przydadzą.
- Dzień przed weselem wyślijcie plan jeszcze raz do sali, zespołu, fotografa i kierowcy. Ostatnia wersja ma mieć datę w nazwie pliku.
Pisała Dasia, organizatorka i koordynatorka uroczystości. Kim jestem i skąd biorę liczby
