W tym tygodniu oglądałam sale pod galę, która odbędzie się dopiero w maju przyszłego roku. Zadzwonił do mnie dyrektor biura firmy, która ma centralę we Wrocławiu, oddziały w czterech innych miastach i w 2027 roku kończy dwadzieścia pięć lat. Chcą zaprosić wszystkich pracowników z osobami towarzyszącymi i kilkunastu najważniejszych klientów. Razem około trzystu osób. „Mamy już trzy sale z ofertami, wszystkie piszą, że zmieszczą czterysta. To chyba wystarczy?”
Nie wystarczy, bo „zmieszczą czterysta” prawie zawsze znaczy czterysta osób na stojąco albo w rzędach krzeseł. Gala to kolacja przy stołach, scena, parkiet, bufet z kawą i kelnerzy, którzy muszą przejść z talerzami. Robiłam imprezy firmowe dla dwudziestu osób i pikniki na kilkaset, i przy każdej większej liczbie gości pierwsze pytanie brzmi tak samo: ile metrów, a nie ile miejsc.
Sala na 400 na stojąco to sala na 250 przy stołach
Przy kolacji przy okrągłych stołach po dziesięć osób na trzysta gości potrzebujecie trzydziestu stołów. Każdy stół z krzesłami zajmuje mniej więcej koło o średnicy trzech metrów, a między stołami muszą przejść kelnerzy i goście w sukienkach. Do tego scena, parkiet przed sceną, miejsce na realizatora dźwięku, bufet z kawą i ciastem, szatnia. Przy gali z koncertem i tańcem licz z grubsza dwa metry kwadratowe na osobę samej sali, a przy dużej scenie więcej.
Dlatego przy oglądaniu sali proszę zawsze o rzut z wymiarami i o rysunek ustawienia bankietowego dla mojej liczby gości. Nie „do czterystu”, tylko trzystu osób, trzydziestu stołów, sceny o konkretnej szerokości i parkietu. Jeśli sala nie potrafi takiego rysunku przygotować, sama siadam z kartką w kratkę. Drugie pytanie to wysokość. Przy niskim suficie scena z oświetleniem i ekranem wygląda jak zrobiona w piwnicy.
Puste miejsce też jest problemem. Trzysta osób w hali na dwa tysiące wygląda jak impreza, na którą nikt nie przyszedł. Duże obiekty dzielą wtedy przestrzeń ściankami albo zasłonami i to jest dobre rozwiązanie, pod warunkiem że w cenie jest i podział, i nagłośnienie tylko tej części.
Osobna sala na część dla zarządu
Przy galach rocznicowych prawie zawsze jest coś przed kolacją: spotkanie zarządu z kierownikami oddziałów, prezentacja wyników, próba wręczenia nagród, czasem krótka konferencja dla klientów. Tego nie robi się w sali bankietowej, w której od rana kelnerzy rozkładają obrusy, a technicy wieszają światło. Potrzebna jest osobna sala, najlepiej w tym samym budynku, żeby nikt nie jechał przez miasto w garniturze o 17:30.
Mój notes z tej gali ma na pierwszej stronie trzy linijki: sala główna na trzysta osób, sala konferencyjna Wrocław (https://terminaleventcenter.pl/sala-apollo) na część dla zarządu i noclegi dla gości z innych oddziałów. Druga linijka okazała się ważniejsza, niż myślał klient. Przy trzystu osobach z pięciu miast to w niej rozstrzyga się, czy dzień ma porządek, czy wszyscy czekają na korytarzu.
W obiekcie przy lotnisku, który klient ma teraz na liście ofert, tę rolę gra sala Apollo (https://terminaleventcenter.pl/sala-apollo). Ma 150 metrów kwadratowych, wymiary piętnaście na dziesięć metrów i ponad trzy metry wysokości. W ustawieniu teatralnym mieści sto osób, przy stołach do pięćdziesięciu. Jest rzutnik z ekranem, flipchart, nagłośnienie z mikrofonami, klimatyzacja i szybki internet, a sala leży na parterze z wyjściem prosto na parking. Na spotkanie zarządu z kierownikami i prezentację wyników to wystarcza z zapasem, a w czasie kolacji ta sama sala może służyć jako miejsce dla artysty albo pokój dla gości, którzy chcą chwilę ciszy.

Parking, noclegi i powrót trzystu osób
Sala w centrum miasta brzmi elegancko, dopóki nie zapytacie, gdzie zaparkuje sto aut. Przy gali z gośćmi z kilku miast patrzę na trzy rzeczy: parking przy budynku, noclegi blisko i to, jak goście wrócą po północy. Obiekty poza centrum, przy obwodnicach i lotniskach, wygrywają tu często z salami w śródmieściu. Kompleks, o którym piszę, ma parking na ponad trzysta pięćdziesiąt aut i bazę noclegową na ponad sto osób. Przy gościach z innych miast oznacza to, że część z nich śpi kilka kroków od sali, a reszcie zamawia się autobusy do hotelu.
O tym, jak policzyć kursy i ile autobusów zamówić, pisałam przy transporcie gości weselnych. Przy gali zasady są te same, tylko goście rzadziej mają ze sobą babcię, a częściej walizkę na kółkach. Jeszcze jedno pytanie zadaję zawsze przy dużym obiekcie: czy cały budynek jest dostosowany dla osób z niepełnosprawnościami, łącznie z toaletami i wejściem na scenę. Przy trzystu osobach zawsze ktoś przyjedzie na wózku albo o kulach po kontuzji.
Technika: kto przywozi, kto płaci
Przy gali technika potrafi kosztować tyle co kolacja dla połowy gości. Scena, ekran, światło, nagłośnienie przemówień i koncertu, realizator. Część obiektów ma własny sprzęt i ekipę, część pozwala przywieźć swoją, a część pozwala, ale liczy za to opłatę. Zapytajcie o to na pierwszym spotkaniu i poproście o listę sprzętu, który jest na miejscu. Jeśli gra zespół, jego wymagania techniczne trzeba pokazać sali, zanim podpiszecie umowę, nie miesiąc przed galą.
Kolacja na gali z obsługą kelnerską kosztuje w 2026 roku zwykle od około 250 do 450 zł od osoby, w dużych miastach i w sobotę więcej. Do tego napoje, technika, prowadzący, artysta i dekoracje. Przy trzystu osobach różnica pięćdziesięciu złotych od osoby to piętnaście tysięcy, więc każdą pozycję porównujcie netto do netto.

Umowa przy trzystu gościach
Przy dużej gali w umowie zapisuję to samo co przy weselu, plus kilka rzeczy firmowych: do kiedy można zmniejszyć liczbę gości bez kosztów, kto odpowiada za sprzęt przywieziony z zewnątrz, o której trzeba opuścić salę i ile kosztuje każda dodatkowa godzina, kiedy wchodzi ekipa techniczna i czy próba w dniu gali jest w cenie. Wszystko, czego nie ma w umowie, jest dobrą wolą, a przy trzystu osobach dobra wola kończy się zwykle około pierwszej w nocy. O zadatku, zaliczce i tym, co sprawdzić przed podpisem, pisałam we wrześniu przy umowie z salą.
Sale na gale w maju i czerwcu rezerwuje się sześć do dwunastu miesięcy wcześniej. Mój klient ogląda sale w październiku, więc jest w dobrym momencie. Do końca listopada chce wybrać jedną salę i jedną zapasową, a w grudniu podpisać umowę.
Z mojego notesu
- Poproście salę o rysunek ustawienia dla waszej liczby gości, z wymiarami sceny i parkietu. Liczba „do czterystu” nic nie mówi.
- Przy gościach z innych miast zapytajcie, ile pokoi obiekt może zablokować na noc gali i do kiedy trzeba podać listę.
- Na rekonesans weźcie miarkę. Raz zmierzyłam drzwi, przez które miał wjechać fortepian. Nie wjechałby.
- Ustalcie w firmie jedną osobę, która w dniu gali decyduje o przesunięciach w programie. Przy trzech dyrektorach na sali kelnerzy muszą wiedzieć, kogo słuchać.
Pisała Dasia, organizatorka i koordynatorka uroczystości. Kim jestem i skąd biorę liczby
