W październiku dzwonią do mnie inni rodzice niż wiosną. Wiosną dzwonią rodzice komunijni, spokojni, bo mieli rok na przygotowania. Teraz dzwonią rodzice dzieci urodzonych w lipcu i sierpniu, niewyspani, z niemowlęciem na ręku i jednym pytaniem: „Chcemy chrzest przed świętami albo zaraz po nich, w domu, nie stać nas na lokal ani na nerwy. Da się?”. Da się. Trzeba tylko przestać myśleć o tym jak o obiedzie, a zacząć jak o małej imprezie z planem.
Latem pisałam, gdzie zrobić przyjęcie po chrzcie, i wtedy ogród rozwiązywał połowę problemów. Zimą ogrodu nie ma. Jest mieszkanie albo dom, kurtki, mokre buty i niemowlę, które w kościele marzło, a w salonie jest mu za gorąco.
Ilu gości zmieści mieszkanie
Zacznijcie od policzenia krzeseł, nie gości. Przy stole w zwykłym salonie, nawet z rozkładanym stołem i dostawionym biurkiem, siada wygodnie dwanaście, czternaście osób. Do tego dzieci, które i tak nie usiedzą. Jeśli lista ma dwadzieścia pięć nazwisk, potrzebujecie drugiego stołu w innym pokoju albo przyjęcia na stojąco przy kawie.
Krzesła i stoły można wypożyczyć. Wypożyczalnie sprzętu na imprezy mają składane stoły i krzesła, zastawę, sztućce, kieliszki i obrusy. W 2026 roku krzesło kosztuje zwykle kilka złotych za dobę, komplet talerzy i sztućców na osobę podobnie, z dowozem płatnym osobno. Zastawę oddaje się brudną albo umytą, zależnie od umowy, i to jest różnica w cenie, za którą chętnie zapłacę.
Jedna zasada, której pilnuję: przed przyjęciem ktoś przechodzi przez mieszkanie i patrzy, gdzie będą stały kurtki. Dwadzieścia osób zimą to dwadzieścia płaszczy, szalików i czapek. Jeśli nie ma na nie miejsca, lądują na łóżku w sypialni. A w sypialni ma spać dziecko.
Menu, które robi się dzień wcześniej
Najwięcej pracy zjada kuchnia w dniu chrztu. Dlatego układam menu tak, żeby w dniu przyjęcia trzeba było tylko podgrzać, pokroić i podać.
Zupa: rosół albo krem z dyni, ugotowany dzień wcześniej i trzymany w chłodzie. Rosół na dwadzieścia osób to duży garnek, liczę około trzydziestu litrów zupy na sto osób, więc tu wystarczy sześć-siedem litrów z zapasem.
Drugie danie: pieczeń, schab albo udka pieczone w sosie, które po odgrzaniu są lepsze niż świeże. Do tego ziemniaki albo kluski kupione i odgrzane, surówki zrobione rano. Unikałabym wszystkiego, co trzeba smażyć w ostatniej chwili. Kotlety na dwadzieścia osób oznaczają, że ktoś przez godzinę stoi przy patelni, zamiast siedzieć przy stole.
Na stół zimne przekąski, sałatki i pieczywo. Na deser tort i dwa ciasta. Tort zamawiam w cukierni, ciasta piecze babcia. To jest uczciwy podział pracy w większości rodzin.
Kiedy domowa kuchnia to za dużo, jest catering do domu. Firmy cateringowe przywożą obiad w termosach albo w naczyniach do odgrzania. W 2026 roku przyjęcie z cateringiem do domu wychodzi zwykle od około 60 do 120 zł na osobę, zależnie od menu i od tego, czy jest obsługa. To często połowa ceny lokalu, a dom zostaje domem.

Ciepło, wietrzenie i kąt dla dziecka
Zimowy chrzest ma swoją kolejność ubierania i rozbierania. W kościele bywa chłodno, w samochodzie ciepło, w domu przy dwudziestu osobach i włączonym piekarniku gorąco. Niemowlę w kombinezonie wnoszone do nagrzanego salonu bardzo szybko się przegrzewa. Zaraz po powrocie rozbierzcie je z wierzchnich warstw, nawet jeśli goście chcą zdjęć w kombinezonie.
Mieszkanie przed przyjęciem dobrze przewietrzyć, a w trakcie uchylać okno w kuchni, nie w pokoju z dzieckiem. Przy kilkunastu osobach w małym salonie powietrze robi się ciężkie po godzinie.
Dziecko potrzebuje swojego kąta: pokój z łóżeczkiem albo wózkiem, gdzie można je nakarmić, przewinąć i położyć spać bez publiczności. Uprzedźcie gości, że ten pokój jest zamknięty. Ciocie zawsze chcą „tylko zajrzeć”. Wtedy budzi się dziecko i przyjęcie zmienia charakter.
Rola chrzestnych też się przydaje. O tym, co do nich należy w dniu chrztu, pisałam w sierpniu w tekście o obowiązkach chrzestnych. Zimą dorzuciłabym jedno: chrzestny może odpowiadać za drogę do kościoła i z powrotem, łącznie z odśnieżeniem auta i wcześniejszym nagrzaniem go dla dziecka.
Kto pilnuje kuchni
Najważniejsza decyzja całego przyjęcia: kto jest szefem kuchni na ten dzień. Na pewno nie mama dziecka. Ona ma karmić, kołysać, przyjmować życzenia i choć raz zjeść ciepłą zupę. Najlepiej sprawdza się jedna osoba z rodziny albo zaprzyjaźniona sąsiadka, która zna kuchnię, wie, gdzie są talerze, i nie obrazi się, że jej nie ma na zdjęciach przy torcie.
Ta osoba dostaje ode mnie kartkę z planem: o której piekarnik, o której zupa na gaz, co jest w lodówce i w jakim garnku, gdzie są zapasowe serwetki. Brzmi jak przesada przy dwudziestu gościach. W praktyce to jedyna rzecz, dzięki której gospodarze siedzą przy stole, a nie biegają między salonem a kuchnią.
Kartka wygląda u mnie mniej więcej tak samo przy każdych domowych chrzcinach. Dzień wcześniej: zupa ugotowana, pieczeń upieczona, surówki pokrojone do pojemników, stół rozłożony i nakryty obrusem. Rano: ciasta na paterach pod folią, napoje do lodówki, piekarnik nastawiony przed wyjściem do kościoła na niską temperaturę, jeśli ktoś zostaje w domu. Po powrocie: zupa na gaz, pieczeń do piekarnika, ziemniaki do podgrzania, sałatki na stół. Godzinę po obiedzie: kawa, tort, ciasta. Nic więcej.
Jeśli nikt nie zostaje w domu na czas mszy, nie zostawiajcie włączonego piekarnika ani gazu. Lepiej po powrocie poczekać dwadzieścia minut na zupę, częstując gości przekąskami, niż wracać z niepokojem, czy w domu wszystko w porządku. Zimą goście chętnie zaczną od gorącej herbaty, a zimne przekąski czekają już na stole.
Pomagają też goście, jeśli się ich poprosi konkretnie. „Pomóż mi” nic nie znaczy. „Pozbieraj talerze po zupie i włóż je do zlewu” znaczy dużo. Szwagier, który dostał zadanie parzenia kawy dla wszystkich, czuje się potrzebny i nie stoi w przejściu do kuchni.
Z mojego notesu
- Ciasto na wynos przygotujcie zawczasu: pudełka albo papier do pakowania, położone przy drzwiach. Bez tego zostaniecie z połową tortu i trzema blachami ciasta do Nowego Roku.
- Przy chrzcie w grudniu zapytajcie w parafii o terminy już teraz, w październiku. Przed świętami i w okresie świątecznym terminy chrztów bywają ograniczone albo przesunięte.
- Przed przyjazdem gości odśnieżcie albo posypcie schody i podjazd. Babcia na lodzie przed drzwiami to scenariusz, którego nikt nie chce.
- Postawcie przy wejściu matę albo stary ręcznik na mokre buty i poproście domowników, żeby zawczasu wynieśli kapcie do przedpokoju. Zimą goście chętnie się przebiorą.
Pisała Dasia, organizatorka i koordynatorka uroczystości. Kim jestem i skąd biorę liczby
