Najczęstsze pytanie, jakie słyszę przy chrzcinach, nie pada od rodziców. Pada od chrzestnych, zwykle szeptem w kuchni, kiedy wszyscy myślą, że nikt nie słyszy: „A co ja właściwie mam robić?”. Ktoś został poproszony na chrzestnego przy kawie, ucieszył się, objął przyjaciela, a dwa tygodnie przed chrztem zaczyna się zastanawiać, czy ma kupić łańcuszek, czy trzymać dziecko i czy to on płaci za tort.
W sierpniu chrzcin jest dużo. Dzieci urodzone wiosną mają kilka miesięcy, pogoda pozwala na przyjęcie w ogrodzie, a rodzina i tak zjeżdża na urlopy. Ten wpis jest dla chrzestnych, ale rodzice też go przeczytają z korzyścią, bo połowa nieporozumień bierze się z tego, że nikt nikomu nie powiedział, czego się spodziewa.
Najpierw papier z własnej parafii
Zanim kupicie cokolwiek, sprawdźcie, czego wymaga parafia, w której będzie chrzest. Zasady są ogólnie określone w przepisach kościelnych, ale szczegóły zależą od parafii i od diecezji, dlatego zawsze odsyłam do kancelarii. Najczęściej wygląda to tak:
- chrzestny powinien mieć ukończone szesnaście lat, być bierzmowany i przyjąć pierwszą komunię,
- parafia chrztu prosi zwykle o zaświadczenie z parafii, w której chrzestny mieszka, że może pełnić tę funkcję,
- przynajmniej jeden chrzestny jest wymagany, zwyczajowo jest ich dwoje.
Zaświadczenie wydaje kancelaria parafii zamieszkania, a nie ta, w której chrzestny był kiedyś ochrzczony. Kancelarie mają swoje godziny, czasem dwa popołudnia w tygodniu, a w sierpniu bywa, że ksiądz jest na urlopie. Dlatego mówię: zajmijcie się tym cztery, sześć tygodni przed chrztem. Widziałam chrzestną, która w czwartek wieczorem dzwoniła do trzech parafii, bo przeprowadziła się rok wcześniej i nie była pewna, do której należy.
Bywa też, że parafia prosi chrzestnych o udział w krótkim spotkaniu przed chrztem albo o spowiedź. To też trzeba wpisać w kalendarz.
Świeca, szatka i co jeszcze zwyczajowo
Tu wchodzimy w obyczaje, a nie przepisy, więc piszę tak, jak to wygląda w większości rodzin, z którymi pracowałam. W wielu domach przyjęło się, że:
- chrzestna kupuje białą szatę albo szatkę, czyli to białe ubranko lub chustę, którą nakłada się dziecku w czasie obrzędu,
- chrzestny kupuje świecę chrzcielną, którą zapala się od paschału i trzyma w czasie obrzędu,
- oboje dają dziecku prezent na pamiątkę.
W niektórych rodzinach jest odwrotnie albo wszystko kupuje się razem. Najprościej zapytać rodziców wprost, co już mają. Szatka bywa rodzinną pamiątką po starszym rodzeństwie albo po mamie, a świecę czasem dostaje się w parafii. Nie ma nic gorszego niż dwie szatki w dniu chrztu i mina chrzestnej, która swoją kupiła za kilkaset złotych.
Ceny w 2026 roku są bardzo różne. Prosta świeca chrzcielna kosztuje kilkadziesiąt złotych, ręcznie zdobiona do około dwustu. Szatka od kilkudziesięciu do kilkuset złotych, zależnie od tego, czy to sama chusta, czy cały komplet z czapeczką.

W kościele: kto trzyma dziecko
W samym obrzędzie chrzestni mają kilka konkretnych zadań i dobrze wiedzieć o nich wcześniej, bo w kościele wszystko dzieje się szybko, a ksiądz nie zawsze tłumaczy krok po kroku.
Chrzestni odpowiadają na pytania kapłana razem z rodzicami. Zwykle trzymają dziecko albo stoją tuż obok rodzica, który je trzyma. Jedno z nich trzyma zapaloną świecę. Chrzestna nakłada albo podaje szatkę. Przed mszą albo przed obrzędem ksiądz lub osoba z zakrystii zwykle podpowiada, kto gdzie stoi.
Kilka praktycznych rzeczy z mojego doświadczenia. Świeca kapie, więc przyda się kawałek papierowej serwetki owinięty wokół trzonka albo kółeczko z tektury, które często jest w komplecie. Niemowlę w sierpniu w kościele bywa spokojne, bo w środku jest chłodno, ale potrafi też głośno zaprotestować przy polewaniu główki wodą. Nikt się tym nie przejmuje, ksiądz słyszał już wszystko. Chrzestna w szpilkach na kamiennej posadzce z dzieckiem na rękach to dla mnie zawsze kilka nerwowych sekund, więc polecam buty, w których da się pewnie stać.
Telefon wyciszony, zdjęcia robi fotograf albo wyznaczona osoba z rodziny. Parafie mają różne zasady co do fotografowania, czasem trzeba zgłosić fotografa w kancelarii.
Na przyjęciu: gość honorowy, nie kelner
O tym, gdzie zrobić przyjęcie po chrzcie latem, pisałam w czerwcu. Tu tylko o roli chrzestnych. Zwyczajowo chrzestni nie płacą za przyjęcie. To zaproszenie od rodziców, a chrzestni są na nim najważniejszymi gośćmi. Siedzą zwykle blisko rodziców i dziecka, często mówią kilka słów albo wznoszą toast.
To nie znaczy, że nie mogą pomóc. Jeśli przyjęcie jest w domu albo w ogrodzie, chrzestna, która przyniesie ciasto, albo chrzestny, który przywiezie dodatkowe krzesła od sąsiadów, zostaną zapamiętani dobrze. Ale to dobra wola, nie obowiązek. Rodzice nie powinni tego zakładać z góry, a chrzestni nie powinni się czuć winni, jeśli przyjadą tylko z prezentem.
Jedna rzecz, o którą proszę chrzestnych zawsze: nie wychodźcie z przyjęcia pierwsi. Starsza część rodziny to zauważa i potem jest o tym rozmowa przez pół roku.
Prezent, czyli o co pytają najczęściej
W wielu rodzinach przyjęło się, że chrzestni dają coś trwałego: złoty albo srebrny medalik lub krzyżyk z łańcuszkiem, grawerowaną łyżeczkę, pamiątkową Biblię dla dzieci. Coraz częściej też pieniądze na książeczkę albo konto dla dziecka. Nie ma jednej kwoty. U moich klientów w tym roku prezent od chrzestnych zamykał się najczęściej w kilkuset złotych, bliska rodzina dawała więcej, ale znam też chrzestnych, którzy dali album na zdjęcia z pierwszego roku, z ręcznie wypisanymi życzeniami od całej rodziny, i to był prezent, o którym mówiono najdłużej.
Jeśli dajecie złoto, sprawdźcie z rodzicami, czy dziecko nie dostaje już medalika od dziadków. Trzy medaliki dla niemowlęcia to częsty widok.
Gdy chrzestny mieszka daleko
Coraz częściej jedno z chrzestnych mieszka w innym mieście albo za granicą. Wtedy zaświadczenie z parafii trzeba załatwić z wyprzedzeniem jeszcze większym, czasem przez kogoś z rodziny albo listownie, zależnie od tego, na co zgodzi się kancelaria. Zapytajcie o to od razu, a nie tydzień przed przyjazdem.
Chrzestny, który przylatuje w piątek wieczorem, nie zdąży już niczego dokupić ani przymierzyć. Niech świeca albo szatka czeka u rodziców, a on niech przywiezie tylko siebie, dokumenty i dobry humor. Ustalcie też, gdzie śpi. Rodzice niemowlęcia rzadko mają w domu wolny pokój, a nocleg w okolicy w sierpniową sobotę potrafi być zajęty przez gości z trzech wesel naraz.
Z mojego notesu
- Zaraz po przyjęciu zaproszenia zapytajcie rodziców o datę, godzinę i parafię, a potem od razu zadzwońcie do swojej kancelarii zapytać o godziny wydawania zaświadczeń.
- Zapiszcie sobie pełne imiona dziecka i ich pisownię. W kościele i przy wpisie do księgi czasem się o nie pyta, a stres robi swoje.
- Do kieszeni zapałki albo zapalniczkę i chusteczki. Świecę zapala się od paschału, ale na przyjęciu ktoś na pewno poprosi o zapalenie jej jeszcze raz do zdjęcia.
- Ustalcie z drugim chrzestnym, kto co kupuje, zanim pójdziecie do sklepu. Jeden telefon oszczędza dwie szatki.
Pisała Dasia, organizatorka i koordynatorka uroczystości. Kim jestem i skąd biorę liczby
