Przejdź do zawartości strony
Dasia dasia.pl, strona główna
Menu

W plenerze

Prąd, woda i toalety na imprezie w plenerze

5 minut czytania Dasia

Łąka z namiotem eventowym, kablami i lampami rozstawianymi rano

Na łące nie ma gniazdka, kranu ani łazienki. Zanim postawicie namiot i zaprosicie gości, policzcie prąd, wodę i toalety. Piszę, jak to robię przy weselach i piknikach pod gołym niebem.

Mój mąż Julian uczy fizyki w liceum i na wesela nie jeździ. Raz zrobił wyjątek, bo para była jego byłymi uczniami. Wesele w namiocie na łące, wszystko pięknie, aż o dwudziestej drugiej kucharz włączył drugi piec konwekcyjny, zespół podkręcił wzmacniacz, a nad parkietem zgasło wszystko. Julian spokojnie wyjął telefon, coś policzył i powiedział: „Ten agregat jest za mały o połowę. To się dało przewidzieć w lutym.”

Miał rację. Od tamtej pory w notesie każdej imprezy w plenerze mam osobną stronę z trzema słowami na górze: prąd, woda, toalety. Goście tego nie widzą, póki działa. Gdy przestaje, nie widzą nic innego.

Prąd: zacznij od listy, nie od agregatu

Najpierw spisuję wszystko, co będzie podłączone, i biorę od każdego usługodawcy informację, ile prądu potrzebuje. Kuchnia cateringu z piecami, płytami, ekspresem i chłodniami bierze najwięcej. Potem nagłośnienie zespołu albo didżeja, oświetlenie namiotu i parkietu, girlandy, ogrzewacze, jeśli wieczór będzie chłodny, ładowarki fotografa, lodówki na napoje. Każdy z nich podaje moc w kilowatach i to sumuje się, a do sumy dodaje zapas, bo urządzenia przy włączaniu pobierają więcej.

Ta lista trafia do firmy, która dostarcza agregat, albo do elektryka, który ocenia, czy da się podłączyć do sieci na miejscu. Czasem w gospodarstwie albo przy stodole jest przyłącze, ale za słabe na całą imprezę. Wtedy kuchnia idzie z jednego źródła, a muzyka i światło z drugiego. Rozdzielenie kuchni od nagłośnienia to dobra zasada także dlatego, że gdy wybije jedno, drugie gra dalej.

Agregat stoi z dala od namiotu i stołów, bo hałasuje i spala paliwo. Spaliny nie mogą lecieć na gości ani do namiotu. Najlepiej za budynkiem albo kilkadziesiąt metrów dalej, z kablem poprowadzonym tak, żeby nikt się o niego nie potknął. Ktoś musi pilnować paliwa, bo agregat, który w nocy dostaje czkawki, bo skończył się bak, to klasyka.

Podłączenia robi elektryk z uprawnieniami. Nie wujek, który „zna się na prądzie”. Przedłużacze i rozdzielnice muszą być przeznaczone do użytku na zewnątrz, a kable na trawie, po której chodzą ludzie, powinny być przykryte nakładkami albo poprowadzone górą. Rosa i deszcz nie wybaczają taśmy izolacyjnej.

Woda: dla kuchni, do rąk, do picia

Catering potrzebuje wody do mycia, gotowania i zmywania, a pary rzadko o tym myślą przy oglądaniu łąki. Jeśli na miejscu nie ma kranu z wodą pitną, kuchnia przywozi ją w zbiornikach albo trzeba to załatwić osobno. Zapytajcie firmę cateringową wprost, ile wody potrzebuje i skąd ją weźmie.

Druga sprawa to umywalki przy toaletach. Toaleta bez miejsca do umycia rąk to temat do żartów wujka do końca wesela. Przenośne umywalki z pojemnikiem na wodę i mydłem stawia się obok kabin, a przy większych imprezach dokłada się stację z ręcznikami papierowymi i koszem.

Trzecia to woda do picia dla gości. W lipcu na łące ludzie piją dużo. Dzbanki albo dystrybutory z wodą i lodem przy wejściu do namiotu, przy parkiecie i przy miejscu dla dzieci. To kosztuje grosze w porównaniu z całością.

Przenośne kabiny toaletowe i umywalka na imprezie w plenerze
Przenośne kabiny toaletowe i umywalka na imprezie w plenerze

Toalety: ile i gdzie

Pytanie, które pada zawsze: ile toalet na ilu gości? Przyjmuje się mniej więcej jedną kabinę na kilkadziesiąt osób przy imprezie trwającej kilka godzin, a przy długim weselu z alkoholem i dużą liczbą pań lepiej mieć ich więcej niż mniej. Firmy wynajmujące toalety mają swoje tabele i zwykle doradzą, ile kabin przy waszej liczbie gości i czasie trwania. Przy weselu na sto osób wiele par wybiera przyczepę toaletową z umywalkami w środku, oświetleniem i lustrem. Kosztuje więcej, ale goście w sukienkach są wdzięczni.

Gdzie je postawić? Nie przy stołach, nie przy kuchni, nie pod wiatr od namiotu. Ale też nie na końcu świata. Kilkadziesiąt metrów od namiotu, przy utwardzonej ścieżce, z oświetleniem. Jeśli toalety stoją na trawie, a w nocy spadnie deszcz, droga do nich zamienia się w tor przeszkód.

Ustalcie, kto i kiedy je sprząta. Przy długiej imprezie dobrze, gdy ktoś z obsługi zagląda tam co kilka godzin i uzupełnia papier oraz mydło.

Pogoda zmienia rachunek

Lipiec potrafi przynieść jednego dnia trzydzieści stopni, a następnego burzę. Oba warianty zmieniają to, co napisałam wyżej. W upale chłodnie cateringu i lodówki z napojami pracują bez przerwy i biorą więcej prądu niż w chłodny wieczór. Agregat też się grzeje, więc potrzebuje cienia i przewiewu. Goście piją dwa razy więcej wody, a toalety są odwiedzane częściej.

Po ulewie problem jest inny. Kable leżące w kałużach, mokre gniazda, rozdzielnica stojąca na trawie. Rozdzielnice i łączenia powinny stać wyżej, na podestach albo paletach, i być osłonięte od deszczu. Kabina toaletowa na rozmokłej ziemi potrafi się przechylić, więc firma, która je stawia, powinna wiedzieć, że teren bywa grząski. Ścieżki do toalet zamieniają się w błoto, o czym pisałam już przy planie B.

Julian, kiedy już raz się wciągnął, zaczął mi przy każdej imprezie w plenerze zadawać to samo pytanie: „A ile to będzie brało, jak wszystko włączą naraz w deszczu?”. Śmieję się z tego, ale zapisuję w notesie. Najgorszy moment dla prądu to wieczór, kiedy kuchnia podgrzewa drugie danie, zespół gra najgłośniej, światło jest włączone na całego, a ktoś dokłada grzejnik, bo zrobiło się chłodno.

Śmieci i światło

Na łące nie ma śmietnika za kuchnią. Ktoś musi przywieźć worki, pojemniki i ktoś musi to wszystko wywieźć następnego dnia. Catering zwykle zabiera swoje, ale butelki, kubki, resztki dekoracji zostają. Zapiszcie w umowie z właścicielem terenu, w jakim stanie oddajecie łąkę.

Oświetlenie ścieżek to bezpieczeństwo. O tym, jak oświetlić wesele, żeby był klimat, napiszę osobno, ale lampki od namiotu do toalet i do parkingu to nie dekoracja, tylko konieczność. W lipcu zmrok przychodzi po dwudziestej pierwszej, a ludzie wychodzą z namiotu do późna.

Przy wyborze miejsca, o którym pisałam przy planie B na deszcz, to wszystko trzeba wziąć pod uwagę od razu. Przy mniejszym przyjęciu w ogrodzie dom ma prąd, wodę i łazienkę, więc problem znika. Na łące wszystko trzeba przywieźć.

Z mojego notesu

  • Poproś każdego usługodawcę o moc urządzeń na piśmie i przekaż jedną zebraną listę elektrykowi. Bez tego agregat dobiera się na oko.
  • Zrób próbę obciążenia kilka godzin przed gośćmi: kuchnia, chłodnie, nagłośnienie i światło włączone naraz.
  • W torbie organizatora: latarka czołowa, zapasowy papier toaletowy i mydło, rolka worków na śmieci.
  • Zapisz telefon do firmy od agregatu i do elektryka na ostatniej stronie notesu. W nocy szuka się go najdłużej.

Pisała Dasia, organizatorka i koordynatorka uroczystości. Kim jestem i skąd biorę liczby