W tym tygodniu przywiozłam od sąsiadki zza płotu pełny kosz dalii. Rosną u niej wzdłuż siatki, od lipca do pierwszych przymrozków, i każdej jesieni dziwi się, że ktoś chce je brać na wesele. „Przecież to zwykłe kwiaty z ogródka.” Właśnie dlatego. Dalia we wrześniu wygląda tak, jakby ktoś ją wyrzeźbił, ma kolory od kremowego do ciemnego bordo i wytrzymuje w wazonie kilka dni. Pary, które biorą ślub w drugiej połowie września albo w październiku, mają w ręku coś, czego czerwcowe pary nie mają: ogrody i pola w pełni.
Latem pisałam o kwiatach na letnie wesele, które muszą przetrwać upał. Jesienią jest łatwiej. Noce są chłodne, kwiaty dłużej trzymają formę, a kolory same układają się w paletę.
Co rośnie we wrześniu
Krótka lista tego, co w drugiej połowie września można mieć świeże i w dobrej cenie:
- dalie, w każdym rozmiarze i kolorze, od małych kulistych po wielkie jak talerzyk,
- astry, fioletowe, różowe, białe, drobne i gęste,
- słoneczniki, także odmiany ozdobne w kolorze miedzi i czekolady,
- rudbekie, żółte z ciemnym środkiem, dobre do rustykalnych bukietów,
- hortensje, które pod koniec lata przechodzą w zgaszone zielenie i róże i doskonale się suszą,
- trawy ozdobne, rozplenice, miskanty, z puszystymi kłosami,
- zieleń: gałązki winorośli z liśćmi, które już zaczynają czerwienieć, bluszcz, zioła jak rozmaryn i szałwia.
Do tego owoce: jabłka, gruszki, winogrona, dzikie róże z owocami, ozdobne dynie. Na stołach wyglądają dobrze i nikt nie pomyśli, że to oszczędność.
Jak ułożyć kolory
Najczęstsza prośba par jesiennych: „żeby było jesiennie, ale nie jak na straganie”. Rozumiem. Pomarańczowe dynie, żółte słoneczniki, czerwone jarzębiny i fioletowe astry na jednym stole to rzeczywiście stragan.
Pomaga wybór dwóch głównych kolorów i jednego akcentu. Kilka zestawień, które sprawdzają się u mnie:
- krem, zgaszony róż i bordo: kremowe i ciemne dalie, róże ogrodowe w kolorze brzoskwini, suche trawy,
- miedź, rdza i zieleń: rudbekie, miedziane słoneczniki, liście winorośli, jabłka,
- biel i szałwia z jednym mocnym akcentem: białe dalie i astry, zieleń oliwkowa, kilka bordowych kwiatów na stół.
Obrus też jest kolorem. Na białym obrusie jesienne kwiaty wyglądają świeżo, na lnianym w kolorze piasku ciepło, na ciemnozielonym bardzo elegancko, ale wtedy potrzeba więcej światła wieczorem. O tym, jak oświetlić salę, żeby kolory nie zgasły po zmroku, pisałam w sierpniowym wpisie o świetle na weselu.

Niskie stoły, wysokie rozmowy
Jedna zasada, którą powtarzam niezależnie od pory roku: kompozycje na stołach, przy których ludzie siedzą, nie mogą zasłaniać twarzy. Goście muszą widzieć osobę naprzeciwko. Kwiaty w niskich naczyniach, do wysokości mniej więcej trzydziestu centymetrów, albo wysokie i bardzo smukłe, ponad głowami. Wszystko pomiędzy to mur.
Jesienią ten błąd zdarza się częściej, bo trawy, gałęzie i słoneczniki same pną się do góry. Na długim stole układam więc girlandę z zieleni płasko wzdłuż środka, a w nią wkładam małe szklanki z kwiatami, jabłka, małe dynie i świece w osłonach. Wychodzi bogato, a nikt nie musi wychylać się zza dalii, żeby powiedzieć ciotce, że ładnie wygląda.
Najpierw goście, potem dekoracje. Jeśli na stole nie mieści się koszyk z chlebem i dzbanek z wodą, to znaczy, że dekoracji jest za dużo.
Owoce, dynie i to, czego nie kładę na stół
Jabłka na stole są piękne i pachną. Wybieram twarde, bez obić, i myję je wcześniej, bo goście je jedzą. Naprawdę jedzą, zwłaszcza dzieci i panowie koło północy. Dlatego nie kładę na stołach niczego, co wygląda jak jedzenie, a nim nie jest, albo co nie powinno trafić do ust. Owoce ozdobnych krzewów, z których część jest trująca lub co najmniej niejadalna, zostawiam w ogrodzie. Na stole tylko to, co mogę spokojnie dać dziecku do ręki.
Ozdobne dynie trzymają się tygodniami i można je potem rozdać gościom albo zabrać do domu. Duże dynie lepiej sprawdzają się przy wejściu, na schodach, przy tablicy z planem stołów. Na stole zabierają miejsce.
Kłosy zbóż i suche trawy pylą. Przy stołach z jedzeniem używam ich oszczędnie i nigdy nie stawiam bezpośrednio nad półmiskami.
Ile to kosztuje i kto to zbierze
Kwiaty sezonowe od lokalnej plantacji albo z ogrodu znajomych są tańsze niż importowane róże i eustomy, ale wymagają pracy: trzeba je ściąć dzień wcześniej, wstawić do wody w chłodnym miejscu, oczyścić z liści. Jeśli robicie to sami, liczcie na to cały piątek dla dwóch, trzech osób.
Florystki w 2026 roku za dekoracje stołów na wesele dla stu osób liczyły u moich par zwykle od około półtora do sześciu tysięcy złotych, zależnie od liczby stołów, ilości kwiatów i tego, czy w cenie jest montaż i demontaż. Jesienne, sezonowe kwiaty potrafią obniżyć tę kwotę, ale nie zawsze, bo dalia to kwiat delikatny w transporcie i florystka musi ją kupić z zapasem.
Bukiet panny młodej z dalii i traw jest jednym z moich ulubionych. Jedna uwaga: dalie są ciężkie, a w bukiecie z kilkunastu dużych kwiatów ręka zaczyna boleć po godzinie zdjęć. Trzy, cztery duże kwiaty i reszta drobniejsza.
Wrzesień, październik, listopad
Jesień jesieni nierówna. W drugiej połowie września ogrody są jeszcze pełne, w połowie października pierwsze przymrozki kończą sezon dalii, a w listopadzie z sezonowych roślin zostają głównie suszki, gałęzie, owoce i zieleń. Pary z listopadowym terminem powinny więc od początku myśleć o suszonych trawach, hortensjach, gałązkach z mchem, szyszkach i świecach, a kwiaty kupować u florystki. Wtedy dekoracja jest mniej kolorowa, za to cieplejsza. Przy krótkim dniu i tak większość wesela odbywa się przy sztucznym świetle, więc świece i zieleń robią więcej niż kwiaty, których po zmroku nikt nie widzi.
Jedno ostrzeżenie na koniec tej części: jesienią w ciepłe dni wokół owoców na stołach kręcą się osy. Na weselu w ogrodzie albo w sali z otwartymi drzwiami ograniczam wtedy jabłka i winogrona do wnętrza, a na zewnątrz zostawiam suche trawy i kwiaty.
Z mojego notesu
- Przejdźcie się po okolicy w ostatnim tygodniu przed ślubem i zobaczcie, co kwitnie w przydomowych ogrodach. Sąsiadki często chętnie dadzą kosz dalii za pudełko ciasta z wesela.
- Ścięte kwiaty trzymajcie do soboty w chłodnym pomieszczeniu, w czystych wiadrach z zimną wodą, z dala od jabłek. Dojrzewające owoce wydzielają gaz, który przyspiesza więdnięcie kwiatów.
- Zabierzcie do sali kilka zapasowych szklanek i nożyczki do kwiatów. Zawsze coś się złamie w transporcie.
- Zapytajcie salę, czy pozwala na świeże owoce i liście na obrusach, bo niektóre obiekty liczą dodatkowo za pranie przebarwionych obrusów.
Pisała Dasia, organizatorka i koordynatorka uroczystości. Kim jestem i skąd biorę liczby
